Justyna & Michał – reportaż

Z Justyną i Michałem poznaliśmy się przy okazji ich sesji narzeczeńskiej w Lublinie. Oczywiście nieskutecznie starali się mnie przekonać, że niby nie są fotogeniczni i ogólnie pojęte zdjęcia będą zadaniem niełatwym. Rzecz jasna wyszło, że jest całkowicie inaczej. Inna sprawa, że na potrzeby sesji zużyliśmy dwa piwa i drinka, ale to możemy chyba pominąć. Podczas tego niedzielnego spotkanka wspominali także o wielkiej burzy przygotowań przedweselnych, której finał jest właśnie tematem dzisiejszego wpisu. Kilka chwil później ten wielki dzień nadszedł! Z Michałem spotkaliśmy się w hotelu Koronnym, gdzie ze zwykłego śmiertelnika przemienił się w Pana Młodego. Tutaj należą się oklaski dla świadka, który dla dobra zdjęć pozamieniał trochę kolejność własnych przygotowań… Kilka chwil później Michał był już gotowy, Pan Młody jak z okładki kolorowego magazynu! Przyszła kolej na Justynę, a uściślając na jej makijaż. To już sprawka Malwiny z Magii Piękna. Kilka ruchów pędzelkami i nasza Gwiazda była gotowa. Czas na ostatnią przemianę, przemianę w Panią Młodą. Suknia gotowa, buty na nogach, zatem proseco w dłoń i do dzieła! Przy małej pomocy siostry i świadkowej, nastała kolejna przemiana. Justyna wyglądała iście zjawiskowo, co tylko potwierdziła reakcja Michała, gdy ją tylko później zobaczył. Czas przyspieszył, pojawił się Pan Młody z całą obstawą, przyszedł czas na moment kulminacyjny. Ślub tytułowych bohaterów odbył się w kościele św. Michała w Zamościu. Przysięga, obrączki, pojawiły się nawet anioły! Wesele odbyło się w hotelu Koronny w Zamościu, a za najlepszą zabawę tego wieczoru zadbał duet Panów od Muzyki. Państwo młodzi otworzyli parkiet pierwszym tańcem i wielki bal się rozpoczął. Oprócz densowych szaleństw, setek toastów, niezapomnianego tunak-tunak, pojawili się jeszcze prawdziwi ogniomiotacze z grupy Nam-Tara z niebywałem teatrem świateł wszelakich. Co to była za noc! Pamiętacie tę burzę przygotowań przed? Myślę, że jej symboliczny finał to deszczowo-nocne zdjęcie wieńczące reportaż. Innymi słowy, było przepięknie! Zapraszam na krótką historię Justyny i Michała w dwustu zdjęciach poniżej. Miłego odbioru!