Ola & Mariusz – reportaż

Mówi się, że jaki sylwester taki cały rok. Oznaczałoby to dość pracowite kolejne dwanaście miesięcy, wypełnione genialnymi ludźmi i pozytywnymi wibracjami. O ile to prawda, będzie wesoło, będzie pięknie i nie zabraknie fajerwerków! Powiem tak: oby! Wszystko za sprawą Oli i Mariusza, którzy zapragnęli bym towarzyszył im tego wyjątkowego dnia. A wyjątkowych czynników było kilka, może od początku. Przygotowania zaczęliśmy ciut mroźnie, załóżmy, że z powodu zimy w pełni za oknami. Najpierw fryzura, porządki i odkurzanie, makijaż (EjKej, na medal!), a nawet kolędnicy. Z każdą minutą robiło się coraz weselej i to bynajmniej nie z powodu coli z wkładką. Po kilku dłuższych chwilach Młoda Para niemalże gotowa. Mariusza, janowskiego przystojniaka, humor nie opuszczał ani przez chwilę, dosłownie. Natomiast Ola, w całym tym napiętym grafiku, znalazła chwilę dla lokowania produktu i reklamę marki perfum żadorrr (lub podobnych). Kiedy rodzina była już w komplecie odbyło się błogosławieństwo (z zespołem niespodzianką w tle). Następnie udaliśmy się do kościoła pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela w Janowie Lubelskim, gdzie odbył się ślub. Po części oficjalnej przyszedł czas na podwójne świętowanie w hotelu Duo Spa w Janowie Lubelskim. Państwo Młodzi otworzyli pakiet swoim pierwszym tańcem, tak zaczęliśmy wielki wieczór. Zdecydowanie nie zabrakło szalonych tańców, wokalnego debiutu Pani Młodej, kocich ruchów Pana Młodego, słodzenia napoju weselnego i rowerowych oczepin. To wszystko przed północą, gdyż Nowy Rok przywitaliśmy w towarzystwie fajerwerków i szampana. Niesamowity dzień, mnóstwo wspomnień i mega huczne świętowanie. Zapraszam zatem na krótką historię Oli i Mariusza!