NOC ŚWIĘTOJAŃSKA!

Studniówkom w Stalowej Woli zawsze towarzyszy wyjątkowa aura. Tak naprawdę nigdy nie wiesz co Cię spotka, jak i przede wszystkim, czy wrócisz do domu. Ubiegłe lata pokazały, że imprezując w „Staszku” nie ma żartów. Za pierwszym razem dałem się nabrać na sielskie Soplicowo, za drugim razem popłynąłem w tamtejszym kasynie o wdzięcznej nazwie „Casino”. Dobry los chciał, żebym i w tym roku upamiętnił magię wieczoru studniówkowego w tamtejszym liceum. Chcąc być precyzyjnym, los miał niewiele do gadania, gdyż do akcji wkroczyła 3F. Byli tak zdeterminowani, że dali mi cały rok na przygotowanie się do tej nocy. A co to była za noc! Nie dość, że studniówkowa to jeszcze świętojańska! Wieczór zaczęliśmy od wyjątkowego poloneza, który co roku zawstydza większość liceów. Po raz kolejny, Pan Zaremba spisał się doskonale! Po części oficjalnej i zdjęciach grupowych, przenieśliśmy się na piętro, a dokładniej do dwadzieścia trzy. Dwadzieścia trzy to numer klucz. To liczba poprawiająca umięjętności taneczne, fotogeniczność i uśmiech na twarzy. To obowiązkowy przystanek przy każdym zejściu na parkiet. Przypadek? W okolicach 22:00 muzyka wypełniła całą szkołę i zaczęły się staropolskie densy. Buty spadały, sukienki fruwały, szaleństwo na żółtym parkiecie. Impreza naprawdę przednia, podobno najwytrwalsi jeszcze tańczą! Nie można zapomnieć o rekomendacji Łukasza Piszczka (on wciąż poleca!) oraz o nieoficjalnym sponsorze, firmie Costa… Działo się! Stalowa, dziękuję za zaproszenie i niezapomnianą noc, było GENIALNIE!