K jak… Kraków?

Ubiegły weekend to ogromna dawka pozytywnej energii. 😀 Ciężko powiedzieć czy to krakowskie powietrze, zarażająca entuzjazmem osobowość Andrzeja, pyszne grzanki z miodem i serem jego Moniki, wszędobylska sierść Izzi (dosłownie), czy może przeuroczy Kubuś? Myślę, że wszystko po trochu, a dokładając do tego spontaniczny wyjazd na Kasprowy, szaloną jazdę Astą GTC (którą /red. jazdę/ Panowie z drogówki wycenili na 900 zł :P), biedronkową Amarenę, kuchnię udekorowaną konfetti, grę w 33, intensywny wieczór i jeszcze trudniejszy poranek, można zauważyć, że działo się. 😉

K jak… Photoshop? Oficjalnie, miały być to warsztaty z obróbki, a dokładnie „know how” w Adobe Camera RAW. Nie powiem, Andrzejek wiele spraw mi wyjaśnił i jestem bogatszy o porządną dawkę wiedzy, za co wielkie (naprawdę WIELKIE) serdeczne dzięki! 😉 Były też zdjęcia, bo by mieć co obrabiać pojechaliśmy na Kasprowy Wierch oczekując inwersji (poczytajcie na wiki). Po dwóch godzinach oczekiwania ukazało się słońce i przepiękne niebo… Odczuwalna temperatura to -13 stopni, więc sesja trwała zdecydowanie krócej niż samo oczekiwanie. Rewelacyjny krajobraz zafundował mi niepohamowany uśmiech, utrzymujący się aż do powrotu do samochodu… Była też solidna praca przy komputerze. Parę dobrych godzin przy dwudziestosiedmiocalowym monitorze i czuję moc w obróbce! Oczywiście doświadczenie przychodzi z czasem i zanim dojdę do mistrzowskiej wprawy, na jaką przyszło mi patrzeć, minie kilkadziesiąt godzin przed moim monitorem. Ale takiego zapału jeszcze nie było nigdy! 🙂

A może K jak… Kuba? Przebywając z Moniką i Andrzejem nie sposób, nie zauważyć magii jaka jest między nimi i między Kubusiem – ich jedenastomiesięcznym synkiem. O całych tych czarach, wypowiadać się nie powinienem, ponieważ Andrzej zrobił to stanowczo lepiej w wpisie na swoim blogu – Uzależnienie (link). Jeżeli macie chwilkę czasu, bardzo polecam lekturę (choć starszy Stefańczyk jest fotografem, ma zadatki na pisarza, ten wpis potrafi wzruszyć!). Dobra, powiem inaczej, to jest lektura obowiązkowa! 😉 Czy Wy też czujecie uzależnienie?..

I w końcu K jak KREJZI! Ten spontaniczny wyjazd, poznanie Stefańczykowatej rodzinki od kuchni, miłe spotkanie po latach oraz nowe znajomości naładowały mnie maks pozytywnie. Może dla niektórych to zbyt mało, dla mnie wystarczająco dużo. Z tego miejsca chciałbym serdecznie podziękować i pozdrowić Andrzeja, Monikę, Kubusia, Izzi, drugą Monikę, Anię i Miłosza! Było super! 😉

Dziękuję profesjonaliście z firmy Słodko-Gorzko, za warsztaty inne niż wszystkie. Bardzo POLECAM i zapraszam do częstego odwiedzenia www.slodko-gorzko.pl.

słodko-gorzko

sg01

07

08

01

02

03

04

05

06

sg03

sg02

10

09